Marek  S.

Krąg św. Jana Chrzciciela podsumował rok formacyjny

Krąg św. Jana Chrzciciela postanowił zakończyć swój rok formacyjny wspólnym wyjazdem w góry. 7 czerwca, mimo licznych przeciwności, udało nam się wszystkim spotkać jeszcze przed północą w przyjaznym domku w Gniewoszowie razem z księdzem Marcinem i diakonem Marcinem, który był naszym gościem w ostatnich miesiącach. Dzieci zasnęły, a my przy zdjęciach wspominaliśmy najważniejsze wydarzenia minionego roku w naszych rodzinach. Potem ustępująca para animatorska wśród wybuchów śmiechu sprytnie podsumowała czas swej służby w statystykach. Skończyliśmy późno w nocy. Mimo to rano sprawnie zebraliśmy się na składkowe śniadanie, gdyż czekało nas bardzo ważne wydarzenie – Msza święta kończąca rok formacyjny.

Dzięki życzliwości miejscowego proboszcza ks. Marcin odprawił Eucharystię w sąsiadującym z naszym gospodarstwem agroturystycznym kościele, przy asyście swego imiennika, diakona. Dziękowaliśmy Bogu za naszą formację, jednocześnie czcząc świętą Królową Jadwigę i oczekując na Zesłanie Ducha Świętego. Odwołując się w kazaniu do czytanej Ewangelii, ksiądz Marcin zwrócił nam uwagę, byśmy troszczyli się o najpierw o własną sprawiedliwość i o to, byśmy to my szli za Bogiem, a wtedy innych przyprowadzimy w ten sposób do Jezusa. Potem wróciliśmy do wynajętego domku i odbyliśmy ostatnie w tym roku spotkanie kręgu, na koniec którego wyłoniliśmy nową parę animatorską. Wyniki nie były chyba zaskoczeniem dla nikogo, oprócz wybranego małżeństwa, które w pokorze zgodziło się na podjęcie posługi. Później ksiądz i diakon musieli nas opuścić, gdyż spieszyli się z powrotem do Wrocławia do swych obowiązków.

My natomiast udaliśmy się na różne wycieczki po okolicy. Choć nasze trasy wydawały się rozbieżne, ostatecznie wszyscy spotkaliśmy się na szlaku i dokończyliśmy wspólnie spacer wśród ukwieconych, słonecznych łąk Gniewoszowa. Zjedliśmy wspólny obiad i resztę dnia spędziliśmy na swobodnej rekreacji. Ojcowie urządzili sobie mały mecz piłki nożnej, a dzieci brykały po placu zabaw, bawiły się ze sobą, jeździły na rowerkach. Wieczorem zebraliśmy się wszyscy na wspólne ognisko i, choć mieliśmy inne plany, większość z nas przy usypianiu dzieci zasnęła dość wcześnie, więc czuwanie przed Zesłaniem Ducha Świętego odbyliśmy indywidualnie.

Nazajutrz rano jeszcze szybciej niż poprzedniego dnia zebraliśmy się na śniadanie, gdyż spieszyliśmy się, by z miejscowym Kościołem przeżyć wspólną niedzielną Eucharystię, na której dane nam było  posługiwać przy liturgii Słowa. Miejscowy ksiądz proboszcz zwrócił naszą uwagę na to, że mimo iż słowa Ewangelii pochodzą z Ostatniej Wieczerzy nie ma w nich wyrzutów, ale tchną one pocieszeniem płynącym z obietnicy Ducha Świętego. Po mszy świętowaliśmy razem, podjadając różne smakołyki i grzejąc się na słonku. Po wczesnym obiedzie wróciliśmy do domów zbudowani wspólnie spędzonym czasem. Chwała Panu.

Joanna Suszczyńska