„Maciejówka” z lotu gołębia

Marek  S.

Zachęcamy do obejrzenia filmiku zrealizowanego przez Huberta z Kręgu św. Rodziny. CODA „Maciejówka” widziana z niecodziennej perspektywy!

„Postępowanie z trudnym dzieckiem”. Świadectwo z rekolekcji

Marek  S.

W dniach  21 – 23 czerwca 2019 r. odbyły się rekolekcje tematyczne „Postępowanie z trudnym dzieckiem” prowadzone przez księdza Marka Dziewieckiego. Miały one miejsce w Szklarskiej Porębie, w Diecezjalnym Domu Caritas im. Jana Pawła II – pensjonacie Dom na Białej Dolinie. Organizatorem był krąg MATKI BOŻEJ KRÓLOWEJ RODZIN (II). Uczestniczyły w nich dwie wspólnoty: Domowy Kościół rejonu „Maciejówka” oraz  wspólnota charyzmatyczna Hallelujah. Wspólnie pochylaliśmy się nad dojrzałym i mądrym  postępowaniem z dziećmi w kryzysie. Podczas konferencji ksiądz Marek przedstawił nam trzy fundamenty:

1. Człowiek – kim jest i po co żyje?

Człowiek tylko od Boga może nauczyć się samego siebie. Rozumiemy człowieka tylko przez miłość, jesteśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo,  kochani przez Boga nad życie. Mogę świadomie przyjąć miłość Stwórcy i z wdzięcznością odpowiedzieć na nią. Jesteśmy kimś  bezcennym po to, by być kochanym i kochać. Nie wolno mnie posiadać i nie mam granic rozwoju. Bóg obdarował mnie świadomością i wolnością, ale jestem również zranionym – czynię zło, którego nie chcę (skutki grzechu pierworodnego). Naszym powołaniem jest  ŚWIĘTOŚĆ, rozumiana jako pragnienie tego, czego chce Bóg, również zbliżanie się do Jezusa, który był na ziemi mocarzem dobrym i mądrym i zostawił nam drogę błogosławieństw. Święty to ktoś podobny do Jezusa na swój niepowtarzalny sposób. Posiada władzę nad samym sobą, dojrzale kocha, karmi się miłością Boga i bożych ludzi, nie da się z niego zakpić.

2. Na czym polega dojrzałe wychowanie?

Pomagamy zniewolonemu ciałem niemowlęciu (bo takimi się rodzimy) dorastać w czasie, do kogoś podobnego do Boga, który będzie zdolny do miłości ofiarnej. Uczymy myślenia realistycznego oraz obserwacji rzeczywistości i mądrego wyboru. Istotą wychowania jest miłość i stawianie wymagań. Okazujemy dziecku miłość  w sposób widzialny poprzez: obecność, ofiarność i czułość. Im więcej kochamy tym bardziej wymagamy (Jezus bardzo nas kocha i stawia nam wysokie wymagania). Uczymy dzieci, by co raz mądrzej myślały, były  pracowite i ofiarne w działaniu i coraz bardziej kochały. Trzy wyrażenia klucze: MĄDRZE MYŚLEĆ, UCZYĆ SIĘ DYSCYPLINY I PRACOWITOŚCI, a także CORAZ BARDZIEJ  KOCHAĆ. Jezus ukazuje nam eucharystyczny wzór na miłość, słowa: wziął, pobłogosławił, połamał i rozdał.

Bierze z miłością każdego z nas, od zawsze i na zawsze. Odtąd nie musimy za wszelką cenę walczyć       o miłość tego świata, ale wsłuchiwać się w głos Boga, który każdego z nas kocha i przygarnia.

Błogosławi –czyni to nieustannie i w ten sposób potwierdza miłość do nas.

Łamie w nas to co grzeszne, niedojrzałe, egoistyczne, co przeszkadza nam kochać i zagraża naszemu powołaniu. Czyni to tylko wtedy, gdy prosimy Boga, by pomógł nam połamać w sobie starego człowieka.

Rozdaje nas bliźnim jako dobry dar, dzięki temu jesteśmy szczęśliwi, ponieważ kochamy.

3. Na czym polegają trudności wychowawcze i dojrzałe interweniowanie kiedy się pojawiają kryzysy?

Tajemnice bolesne mogą przerodzić się w tajemnice chwalebne. Przeszłość jest po to, by wyciągać wnioski, by cieszyć się teraźniejszością. Bóg żyje w teraźniejszości – tu i teraz mamy wychowywać, nie ma końca w naszym rozwoju. Jezus uczy nas mentalności zwycięstwa,  wygrywania życia i małżeństwa w wolności. Musimy być czujni w demaskowaniu zagrożeń, które  są próbą ucieczki od życia, z którym sobie nie radzę, emocji, wrażliwości, od obowiązków, Boga, sumienia w świat fikcji. Charakteryzują się one:

  • ślepym zakochaniem w śmiertelnym wrogu,
  • oddawaniem życia za zniewolenie,
  • nałogowym okłamywaniem samego siebie i innych,
  • systemem iluzji zaprzeczeń, ogłupiałym oszukiwaniem, manipulowaniem innymi bliskimi po to, by trwać w nałogu,
  • przemocą słowną, psychiczną, fizyczną,
  • utratą wrażliwości na cierpienie i miłość, brakiem reakcji na Boga. Człowiek w wielkim kryzysie nie chce być kochanym,
  • wrażliwością tylko na własne cierpienie,
  • szukaniem w ludziach naiwności, bezradności, które prowadzi do podporządkowania ich sobie i swoim zniewoleniom.

Naszym zadaniem jest demaskowanie zagrożeń takich jak: alkohol, chore pomysły, ideologie. Musimy mieć odwagę z miłością mówić o zagrożeniach i przestrzegać przed nimi używając mądrych oraz sprytnych argumentów. Fascynujemy się najpiękniejszą drogą dobra, która  nam daje Bóg. Pamiętajmy  o umacnianiu dzieci na dobrej drodze, wspieraniu ich i jej potwierdzaniu, używaniu gestów miłości, przytulania. Na błędy naszych dzieci reagujmy  w sposób mądry, tj. nadal je kochajmy, ale nic nie ujdzie na sucho i poniosą konsekwencje swojego postępowania. Bardzo często kryzysy religijne biorą się z grzechów, które oddalają od Boga, błędnego postępowania, z problemów egzystencjalnych. Nasza pomoc dziecku to skorygować życie. Chronimy przed grzechem lub grzesznym środowiskiem, ale także przed nim samym, ponieważ jest zagrożeniem dla samego siebie. Dlatego zostawiamy  uzależnionym wszystkie konsekwencje ich decyzji i trwania w nałogu. Muszą to wycierpieć jak w przypowieści o synu marnotrawnym. Kochajmy nieodwołalnie i dajmy sygnały swojej miłości na odległość. Miłość nie jest uczuciem, a postawą, strategią Boga jest stawiać granice, nie wspierajmy zła. Bóg mnie kocha ofiarnie i serdecznie. Odkupienie daje tylko  miłość. Jezus daje mi szansę i rozlicza moją miłość. Jezus mnie zbawia, ale muszę się nawrócić, moje zbawienie nie następuje automatycznie. Bóg robi swoje, a ja mam uczyć się kochać, a nie tylko grzeszyć. Zbawienie jest wewnątrz nas. Dajmy dzieciom zdrowe więzi, prowadźmy do Boga argumentami pozytywnymi, pokazujmy radosną twarz związaną z naszym życiem.

Sądzę, że te mądre myśli będą nam towarzyszyły w trudnym procesie wychowywania naszych dzieci w zgodzie z Bożym Planem wobec nich. Uczmy nasze dzieci odróżniania prawdy od kłamstwa, przestrzegajmy przed drogami alternatywnymi i ucieczką w neutralność, która nie istnieje.

Iwona Polańska-Wilczak

Krąg św. Jana Chrzciciela podsumował rok formacyjny

Marek  S.

Krąg św. Jana Chrzciciela postanowił zakończyć swój rok formacyjny wspólnym wyjazdem w góry. 7 czerwca, mimo licznych przeciwności, udało nam się wszystkim spotkać jeszcze przed północą w przyjaznym domku w Gniewoszowie razem z księdzem Marcinem i diakonem Marcinem, który był naszym gościem w ostatnich miesiącach. Dzieci zasnęły, a my przy zdjęciach wspominaliśmy najważniejsze wydarzenia minionego roku w naszych rodzinach. Potem ustępująca para animatorska wśród wybuchów śmiechu sprytnie podsumowała czas swej służby w statystykach. Skończyliśmy późno w nocy. Mimo to rano sprawnie zebraliśmy się na składkowe śniadanie, gdyż czekało nas bardzo ważne wydarzenie – Msza święta kończąca rok formacyjny.

Dzięki życzliwości miejscowego proboszcza ks. Marcin odprawił Eucharystię w sąsiadującym z naszym gospodarstwem agroturystycznym kościele, przy asyście swego imiennika, diakona. Dziękowaliśmy Bogu za naszą formację, jednocześnie czcząc świętą Królową Jadwigę i oczekując na Zesłanie Ducha Świętego. Odwołując się w kazaniu do czytanej Ewangelii, ksiądz Marcin zwrócił nam uwagę, byśmy troszczyli się o najpierw o własną sprawiedliwość i o to, byśmy to my szli za Bogiem, a wtedy innych przyprowadzimy w ten sposób do Jezusa. Potem wróciliśmy do wynajętego domku i odbyliśmy ostatnie w tym roku spotkanie kręgu, na koniec którego wyłoniliśmy nową parę animatorską. Wyniki nie były chyba zaskoczeniem dla nikogo, oprócz wybranego małżeństwa, które w pokorze zgodziło się na podjęcie posługi. Później ksiądz i diakon musieli nas opuścić, gdyż spieszyli się z powrotem do Wrocławia do swych obowiązków.

My natomiast udaliśmy się na różne wycieczki po okolicy. Choć nasze trasy wydawały się rozbieżne, ostatecznie wszyscy spotkaliśmy się na szlaku i dokończyliśmy wspólnie spacer wśród ukwieconych, słonecznych łąk Gniewoszowa. Zjedliśmy wspólny obiad i resztę dnia spędziliśmy na swobodnej rekreacji. Ojcowie urządzili sobie mały mecz piłki nożnej, a dzieci brykały po placu zabaw, bawiły się ze sobą, jeździły na rowerkach. Wieczorem zebraliśmy się wszyscy na wspólne ognisko i, choć mieliśmy inne plany, większość z nas przy usypianiu dzieci zasnęła dość wcześnie, więc czuwanie przed Zesłaniem Ducha Świętego odbyliśmy indywidualnie.

Nazajutrz rano jeszcze szybciej niż poprzedniego dnia zebraliśmy się na śniadanie, gdyż spieszyliśmy się, by z miejscowym Kościołem przeżyć wspólną niedzielną Eucharystię, na której dane nam było  posługiwać przy liturgii Słowa. Miejscowy ksiądz proboszcz zwrócił naszą uwagę na to, że mimo iż słowa Ewangelii pochodzą z Ostatniej Wieczerzy nie ma w nich wyrzutów, ale tchną one pocieszeniem płynącym z obietnicy Ducha Świętego. Po mszy świętowaliśmy razem, podjadając różne smakołyki i grzejąc się na słonku. Po wczesnym obiedzie wróciliśmy do domów zbudowani wspólnie spędzonym czasem. Chwała Panu.

Joanna Suszczyńska